Daehyun - twój ukochany. Ciągle się zastanawiałaś nad waszym związkiem, ponieważ wyglądał tak: przyjeżdżał do domu na najdłużej tydzień oczywiście wraz z zespołem, potem wyjazd a powrót dopiero za kilka tygodni nie kiedy i miesięcy. A wszystko przez to, że zamieszkiwaliście w Polsce a on pracował w Seulu. Było tak od początku, jednak nigdy nie mówiłaś mu o twoich zmartwieniach, mając nadzieje, że coś się w końcu zmieni. Tego poranka wstałaś jak zwykle wcześnie, bo do pracy. Urządziłaś się w łazience a następnie zeszłaś na dół zrobić sobie śniadanie. Przygotowałaś sobie owocową sałatkę do pracy. Upiłaś kilka łyków kawy po czym otworzyłaś lodówkę, żeby wziąść z niej jogurt pitny. Po tym całkowita pustka wypełniła lodówkę. Sięgnęłaś po kartkę i długopis, zastanawiając się spisywałaś produkty, które będziesz musiała kupić na zakupach po pracy. Mając nadzieje, że szef zgodzi się żebyś wyszła szybciej . Spojrzałaś na zegarek. Miałaś jeszcze dość czasu. Nie śpiesząc się wzięłaś kluczyki z blatu razem z listą. Zakluczyłaś dom, następnie wsiadłaś do swojego porsche (czytaj. "porsze" jakby ktoś nie wiedział) i ruszyłaś do pracy. Jechałaś nie całe pół godziny dotarłaś na miejsce. Weszłaś do budynku, przywitałaś się z wszystkimi, a następnie zasiadłaś przy swoim miejscu pracy. Rozpakowałaś papiery. Spojrzałaś na zdjęcie szczęśliwych was obojga, które znajdowało się oprawione na twoim biurku. Patrząc na nie łezka zakręciła ci się w oku, a potem spłynęła na policzek. Była to jedna łza, jednak za nią popłynęły kolejne. Akurat szef przechodził koło ciebie. Widząc cię zapłakaną, kazał pojechać ci do domu. Był on dobrym człowiekiem dbającym o swoich pracowników. Zebrałaś rzeczy i wyszłaś z biura. Korzystając z tego, że wyszłaś z pracy jeszcze szybciej, postanowiłaś pojechać do sklepu po zakupy. Kiedy się w nim znajdowałaś wzięłaś wózek i zaczęłaś wędrówkę po alejkach sklepowych. Nie zajęło ci to zbyt dużo czasu. Stanęłaś w kolejce do kasy. Była długa, więc zajęło ci to dłużej niż same zakupy. Z kilkoma siatami jedzenia ruszyłaś do domu. Kiedy wysiadłaś ruszyłaś ku drzwiom. Wyjęłaś kluczyki z torebki o otworzyłaś je. Byłaś zdziwiona. Drzwi otwarte a kod złamany. Lekko przestraszona weszłaś do środka. Najpierw weszłaś do kuchni. Stanęłaś w drzwiach jak wryta. Upuściłaś wszystkie siatki, które trzymałaś w dłoniach wraz z kluczykami. Bo wiem zobaczyłaś chłopaka gotującego coś, a tym chłopakiem był Daehyun. Gdy usłyszał trzask siatek i kluczy odwrócił się. Kiedy ciebie dostrzegł posłał ci jego jeden z najpiękniejszych uśmiechów. Podbiegłaś do niego i rzuciłaś mu się na szyję. Zakręcił tobą w powietrzu kilka kółek, następnie postawił na ziemi biorąc twoją twarz w dłonie. Patrzeliście sobie w oczy, jakbyście próbowali z nich odczytać wszystkie wasze myśli. Nawet nie zorientowałaś się kiedy wasze usta się zetknęły.
- Ugotowałem coś dla ciebie- powiedział odsuwając się od ciebie i wyłączając gaz.
- Przecież nie było nic w lodówce- odpowiedziałaś wracając się po siatki.
- Tak wiem, ale z powrotu trochę jedzenia zostało i chłopacy wcisnęli mi je- pomógł rozpakowywać ci siatki. Następnie kazał ci usiąść przy stole i zaczekać na niego. Byłaś strasznie głodna, nie zadawałaś mu więc pytań i usiadłaś do stołu, lecz po chwili zaczęły się twoje pytania do niego kiedy będzie gotowe. Po kilku chwilach twoich oczekiwań Daehyun wszedł do salonu z tacą, winem i dwoma kieliszkami. Wzięliście swoje porcje i zaczęliście jeść. Po dwóch widelcach władowanych do buzi zapytałaś.
- A tak właściwie, to czemu jesteś tu a nie w Seulu?
- Ponieważ stęskniłem się za tobą i chciałem poświęcić ci więcej czasu niż zazwyczaj- odpowiedział wlewając do kieliszków czerwone wino.
- To na ile przyjechałeś?- zapytałaś wiedząc, że zaraz spyta czemu się go o takie rzeczy pytasz, że nie cieszysz się z tego, że przyjechał specjalnie dla ciebie. Jednak nie padło to pytanie, lecz odpowiedz na twoje pytanie.
- Ile dusza zapragnie- powiedział z uśmiechem na twarzy popijając trunek.
- Wylali cię?-zapytałaś lekko przez straszona.
- O ile mi wiadomo to nie.
Z krzeseł przenieśliście się na kanapę. Włączyliście telewizor. Oparłaś głowę o jego ramię i delektując się płynem zastanawiałaś się czy to przypadkiem nie sen. Przez wspomnienie o spaniu ziewnęłaś. Daehyun widząc to wyłączył film, na co ty zapytałaś go czemu go wyłączył. Nie uzyskałaś odpowiedzi. Wziął cię na ręce i ruszył w stronę sypialni. Ostrożnie otworzył drzwi zamykając je za sobą nogą. Dalej cię trzymając delikatnie położył na łóżku, po czym pocałował cię, co ty mu odwzajemniłaś.
- Czemu mnie tu zaprowadziłeś? ( niektóre osoby mogą mieć do tego skojarzenia XD)
- Zauważyłem, że moja księżniczka jest śpiąca, więc chciałem jej to ugodzić - powiedział przykrywając cię kołdrą.
- Dziękuje ty mój książę - powiedziałaś następnie wtulając się poduszkę.
- Idź spać, a ja pójdę się przewietrzyć lub poczytać książkę - oznajmił odchodząc w stronę drzwi.
- Nie!- powiedziałaś.
- Mwo? - zapytał odwracając się w twoją stronę.
- Nie idź nigdzie, zostań ze mną - odpowiedziałaś.
- Mam siedzieć i patrzeć jak odchodzisz w krainę Morfeusza? - spytał żartobliwie.
- Aniyoo, masz położyć się koło mnie - powiedziałaś stanowczo.
- Dobrze, dobrze, przyznam mi też się marzy drzemka - podszedł do łóżka z drugiej strony i się na nie wgramolił zabierając ci trochę kołdry. Przysunęłaś się do niego tak, że głowę miałaś ułożoną na jego klacie. Następnie zamknęłaś oczy i pogrążyłaś się w śnie. Kiedy się obudziłaś Daehyun spał jeszcze. Korzystając z okazji, że nie wstał a ty miałaś ochotę pospacerować a nie dochodziła jeszcze 17.00, postanowiłaś wybrać się do parku. Ogarnęłaś włosy, które po drzemce wyginały się we wszystkie strony i wyszłaś. Szłaś nie całą godzinkę gdy do niego dotarłaś. Usiadłaś na ławce pod wierzbą i wpatrywałaś się w krajobraz stanowiący: staw, polankę i plac zabaw na którym bawiły się małe dzieci. Twoją uwagę najbardziej przykuło małe dziecko w wózku. Zaczęłaś sobie wyobrażać jak by to było jakbyś była matką itp. Nie zwróciłaś uwagi ile czasu zajęły te twoje przemyślenia związane z marzeniami. Nagle poczułaś czyjeś ręce na swoich barkach. Przestraszona podskoczyłaś. Po chwili ta osoba usiadła koło ciebie, był to twój Daehyun. Siedzieliście cicho. Znowu zamknęłaś się w swoich myślach. Daehyun widać to zauważył bo z przejęciem pytał co się stało. Odpowiedziałaś, że nic, więc spytał o czym tak myślisz. Opowiedziałaś mu wszystko. Zapatrzyłaś się w niego, nad czymś dumał. Po chwili chwycił cię za rękę i pociągnął. Biegliście w stronę domu.
- Czemu wracamy? - spytałaś.
- Ponieważ czas na nas, aby zrealizować swoje marzenia - powiedział uśmiechają się od ucha do ucha.
- Ale ucierpi na tym twoja kariera, wszystko się zmieni, na pewno tego chcesz? Możemy jeszcze poczekać - powiedziałaś domyślając się o co chodzi.
- Anyoo, chce tego, poradzimy sobie jesteśmy silni, a poza tym nie ukrywam, że odkąd ostatnim razem wyjechałem codziennie sobie o tym myślałem i nie myślcie kobiety, że wy tylko tak macie. Ja też wyobrażałem sobie jak to jest być tatą itp.
* dwa tygodnie później *
- Daehyun, Daehyun - krzyczałaś rozradowana wbiegając do sypialni, gdzie on sobie smaczne pochrapywał. Gdy jeszcze raz wypowiedziałaś jego imię z energią, odwrócił się tak błyskawicznie, że spadł z łóżka na ziemię, jak torpeda się z niej podniósł, podbiegając do ciebie.
- Co się stało? - spytał strasznie przestraszony.
- Nic się nie stało - powiedziałaś przygasając jego zdenerwowanie.
- To czemu krzyczysz moje imię i wbiegasz do pokoju jakby coś się stało? - zapytał.
- Bo...bo...j..e..s..t..e..m w c..i..ą..ż..y - powiedziałaś uradowana, chodź nie do końca dając to po sobie poznać.
- Będziemy mieli dziecko?- spytał.
- Tak..ale jeżeli....- nie zdążyłaś dokończyć, ponieważ Daehyun rozradowany obkręcił tobą w powietrzu, aż ci się zrobiło nie dobrze. - d.a.e.h.y.u.n nie dobrzeee mi przestań... - kiedy to usłyszał od razu postawił cię na podłodze, ty natomiast po postawieniu usiadłaś na łóżku.
- Mianhe, mianhe nie chciałem - mówił głaszcząc cię po brzuchu. - Nic się maleństwu nie stało? -zapytał przestraszony.
- Nie głuptasie - odpowiedziałaś uderzając go w rękę aby przestał. - Jeszcze nie ma niecałych dwóch tygodni. Nad opiekuńczy tatuś.
- Ej, nie nazywaj mnie tak - powiedział udając urażonego.
- Oj dobrze, przepraszam.
- To mi nie wystarczy - odpowiedział z lekkim uśmieszkiem w kąciku ust.
- To co mam jaśnie mości zrobić, żeby mi wybaczyła?-spytałaś.
- O to - powiedział wskazując na usta. Zgodnie z jego życzeniem pocałowałaś go.
- Teraz dobrze?- spytałaś.
- Nie, jeszcze jeden za jaśnie pana- oznajmił żartobliwie.
- Ależ ty wymagający- powiedziałaś wzdychając po czym wasze usta ponownie się złączyły. - To ja idę zrobić śniadanie- powiedziałaś , po czym wyszłaś i udałaś się do kuchni, zostawiając Daehyuna samego w pokoju. Postanowiłaś zrobić mu jego ulubione danie. Zrobienie tego zajmowało dużo czasu, ale do pracy miałaś na 12. Gdy już kończyłaś zawołałaś twojego ukochanego, żeby przygotował stół. W mgnieniu oka to zrobił. Nawet nie zdążyłaś się zorientować kiedy przytulając się do ciebie od tyłu lekko kołysząc to w prawo to w lewo. Położyłaś głowę na jego ramionach na ślepo mieszając warzywa na patelni. Czułaś się tak dobrze. Nigdy nie mogłaś się rozkoszować chwilami tylko razem, ponieważ Bang i reszta robili wszystko to co on. Odpływałaś w jego objęciach czując jego zapach. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi, myślałaś że to któryś z przyjaciół, lecz to tylko listonosz z listem do was. Jedzenie gotowało się, więc mogłaś od niego odstąpić, żeby razem z nim zobaczyć jego zawartość. Daehyun szybko otworzył list w którym znajdowały się dwa bilety i kartka. Wzięłaś od niego i zaczęłaś czytać. Daehyun spytał się ciebie co w nim pisze. Odpowiedziałaś, że jego Bracia wysyłają wam te bilety do Seulu, żebyście do nich wpadli, a ty poznała ich kraj. Lot mieliście zarezerwowane na za trzy miesiące. Kiedy skończyłaś mu wyjaśniać powiedziałaś, że to super, że o was pomyśleli itp. Same pozytywne rzeczy, jednak przecież nie mogło być tak kolorowo. On zaczął mówić, że to nie najlepszy pomysł lecieć tam kiedy jesteś w ciąży, że to może zaszkodzić dziecku i w ogóle. Według ciebie był inny powód, więc spytałaś go czy to nie dlatego nie chce lecieć, bo nie chce żeby wszyscy się dowiedzieli, że spodziewacie się dziecka. Z lekkim zdenerwowaniem powiedział, że to nie prawda, że nie boi się pokazać się z tobą -ciężarną. Podszedł bliżej ciebie i patrząc ci prosto w oczy powiedział.
- Jeżeli tak bardzo chcesz tam polecieć to polecimy. Martwię się o dziecko dlatego nie jestem za, ale ty jesteś matką i wiesz lepiej ode mnie - to powiedziawszy chwycił twoją twarz w dłonie i złożył na twoich ustach pełen miłości pocałunek.
- Komawo, Kocham Cię - powiedziałaś odrywając się od niego.
- Wiem i mam na to dowód - to powiedziawszy uklęknął przed tobą a jego ręce powędrowały na twój brzuch. - Jesteś tym dowodem, więc bądź szczęśliwy- powiedział z uśmiechem i pocałował twój brzuch. Teraz ci się przypomniało, że gotujesz śniadanie. Krzyknęłaś i pobiegłaś do patelni. Niestety z twojej niespodzianki dla niego zostały nici . Całe jedzenie powędrowało do śmietnika. Wkurzona i zarazem smutna usiadłaś na krześle.
- Nie przejmuj się. Można zrobić co innego - rzekł Daehyun przykucając na przeciwko ciebie.
- Wiem, ale chciałam cię zadowolić - odpowiedziałaś smutno. Patrzył na ciebie przyglądając się tobie.
- Chodź - powiedział.
- Ale gdzie? - spytałaś.
- Pochodzić sobie, może do kina wpadniemy lub do restauracji. Zobaczy się.
- No dobrze, tylko skocze się przebrać - odpowiedziałaś wbiegając na schody. Po nie całych 5 min. wyszłaś przebrana w piękną przewiewną sukienkę. Chodziliście wzdłuż trzymając się za ręce. Po jakimś czasie przysiedliście na murku, żeby odpocząć. Porozmawialiście trochę, następnie udając się do obiecanej restauracji. Byliście tacy szczęśliwi.
* 8 miesięcy później* (w ciągu tych miesięcy nie pojechaliście jednak do Seulu, ponieważ wystąpiły różne komplikacje)
- Daehyun - wołałaś. - Spakowałeś wszystkie potrzebne rzeczy?
- Tak - usłyszałaś potwierdzenie z drugiego kąta domu. Podniosłaś się z fotela i powolutku ruszyłaś ku drzwiom wyjściowym. Po chwili stanął przy tobie ____( tu wstawcie kolor włosów w którym go uwielbiacie, wiecie o co chodzi XD) Pomógł ci dojść do drzwi i zaprowadzić do auta skąd pojechaliście do szpitala, byłaś już w 9 miesiącu, a termin porodu był już nie długo. Postanowiłaś, więc na wszelki wypadek być wcześniej niż termin wskazywał. Droga minęła wam szybko, nie było żadnych korków a nawet jakby były to nic by się nie stało, no chyba, że dziecko się pośpieszy co było mało prawdopodobne ale zawsze możliwe. Gdy stanęliście przed budynkiem, poczekałaś na Daehyuna który brał bagaż z bagażnika, żeby następnie pomógł ci wysiąść, ponieważ było ci ciężko się podnosić a co dopiero wysiadać z auta. Wolnym krokiem doszliście do recepcji, pielęgniarka załatwiła wszystko i wskazała wam salę gdzie będziesz leżeć. Kiedy wszystko sobie wyjaśniliście i załatwiliście poszłaś do łazienki się przebrać. Przebrana doszłaś do twojego łóżka. Daehyun taki opiekuńczy się stał, że kiedy ty się przebierałaś on poprawiał poduszki, sprawdzał wszystko itp. Przyznasz, że chciało ci się śmiać, jednak nie chciałaś tego mu okazać, żeby przypadkiem nie stracił swojej opiekuńczości, która ci bardzo zaimponowała, jako nowo odkryty charakter. Pomógł ci się położyć, kiedy leżałaś już wygodnie przysiadł koło twojego łóżka na krześle, trzymając cię za rękę. Poczułaś jak wasze małe dzieciątko kopie cię, korzystając z okazji, że Daehyun znajdował cię koło ciebie, uwolniłaś się z ucisku i przyłożyłaś jego dłoń do twojego brzucha. Musiał chyba wyczuć ruchy waszego dzieła, ponieważ po jego pięknych policzkach zaczęły spływać łzy. Nie mogłaś na nie patrzeć chociaż wiedziałaś, że to łzy szczęścia, bądź dumy. Drugą ręką delikatnie ich dotknęłaś, dzięki czemu po łzach zostały tylko szklane oczy i uśmiech na twarzy.
- Jakie mamy szczęście! - powiedział Daehyun.
- Wiem - powiedziałaś zauroczona jego osobowością.
Po chwili weszła twoja pani ginegolog. Omówiłyście kilka spraw, następnie razem poszłyście do jej gabinetu, gdzie sprawdziła stan dziecka. Wszystko było jak w najlepszym stanie. Wróciłaś szczęśliwa sali i ponownie się położyłaś. Nagle poczułaś straszny ból, był tak mocny, że zaczęłaś krzyczeć oraz zwijać się z bólu. Natychmiast na sale wbiegła twoja lekarka i Daehyun, niestety od razu został wyproszony. Poczułaś lekkie ukłucie i zasnęłaś.
* teraz będzie napisane, z perspektywy Daehyuna, aż do końca. Mam nadzieje, że dzięki temu będę mogła przekazać jeszcze więcej emocji*
Szedłem po kawy, gdy nagle usłyszałem dzwonek, odwróciłem się, lekarka biegła do sali z której właśnie miałem iść. Przestraszyłem się, jednym ruchem znalazłem się w twojej sali. Widziałem cię, krzyczącą i skulającą się z bólu, to był straszny widok. Twoje cierpienie od razu przeszło na mnie. Chciałem ci pomóc....niestety kiedy tylko mnie zauważono wyprowadzono mnie z sali. Chciałem w tym momencie stać się nie widzialnym i być tam z tobą. Niestety prawda była inna. Nie wiedziałem co mam robić. Nie mogłem bezczynnie siedzieć, a chodzenie tam i z powrotem wprowadzało mnie w jeszcze większe zniecierpliwienie. Postanowiłem się przewietrzyć, mając nadzieje, że nie opuścisz mnie w tym czasie. Nie miałem pojęcia gdzie się udać, pozwoliłem aby nogi mnie poniosły. Szedłem dość niedługo, kiedy zorientowałem się, że znajduje się tu - na moście, gdzie po raz pierwszy się spotkaliście. Zacząłem wspominać te chwile, jakby właśnie się działy. Tak pogrążyłem się w wspomnieniach, że dopiero po jakich 10 minutach zobaczyłem, że stoję na poręczy mostu. Nie robiło mi to, że chodzę po nie całej 20 centymetrowej desce w szerokości, a pode mną znajduje się otchłań ( fajnie to ujęłam XD). Chodziłem po niej, co kilka kroków zawracając. Nagle usłyszałem dzwonienie telefonu. Zobaczyłem na wyświetlacz " Moje Kochanie".
- Yoboseo? - zapytałem.
- To ja, już wszystko dobrze, nie musisz się martwić. Ale mam dla ciebie małe zaskoczenie. - powiedziała tajemniczo.
- Jestem ciekawy, proszę powiedz - nalegałem.
- Posłuchaj- powiedziała po czym usłyszałem słodkie ziewanie, a następnie mlaskanie, nie mogłem uwierzyć. - Słyszysz, to ____( wstawcie imię waszego synka) - powiedziała.
- Takk.....- byłem wzruszony, nigdy nie przypuszczałem, że kiedyś tak się stanie, że nie będę w stanie nic powiedzieć, oraz mimowolne płakać. Nie wiedziałem co się stało. Nagle nie czułem już podłoża, w ręce też już nie miałem komórki. Lecz czułem wiatr, dziwne uczucie. Spadałem, w tych momentach wszystko sobie uświadomiłem. Naprawdę spadałem, za chwile pożegnam się z tym życiem, nie będzie mnie na tym świecie. Moja ukochana.....nawet się z nią nie pożegnałem, mój synek, którego jeszcze nawet nie widziałem. Wszystko stracę w tej jednej chwili, przez głupi przypadek. Nie miałem nawet chęci aby krzyczeć, bo i tak nic by nie zmieniło. Przepraszam! Tak bardzo przepraszam ciebie, moja żono - dzisiaj, w szpitalu miałaś nią zostać, lecz przepadło. Przepraszam, mój syneczku - już nigdy nie zobaczysz swego ojca. Nie zdążyłem już wypowiedzieć ostatniego słowa. Poczułem ból, rozszedł się po całym ciele. Widziałem tylko niebo, nic nie mogłem zrobić, nic powiedzieć, najgorzej - nic pomyśleć, wszystko już we mnie odchodziło. Zawsze zdawało mi się, że umrę jako staruszek wraz z żoną a na około pełno wnuków, których bym tak kochał, umarł bym wtedy tak naturalnie, bez większej szkody dla innych, lecz Bóg postawił inaczej. Miałem właśnie tak umrzeć - ześlizgując się z poręczy, spadając nie wiadomo gdzie, mając dziecko, które właśnie teraz się urodziło, zostawiając ukochaną, która musi żyć dla naszego dziecka, chociaż każdy wie, że będzie jej trudno. Tak właśnie głupi los postawił. Umierałem, umarłem i będę umierać.....
________________________________________________________________________________
Przepraszam, że tak długo musiałaś czekać. Nie wiem czy wszystko ma sens, w razie pomyłek wal śmiało.
Zamówienia na scenariusze są bardzo mile widziane, oraz proszę o opinie, naprawdę bardzo mi zależy.
Ja cie zabije.... xDDD
OdpowiedzUsuńmoglam nie czytac tego zakonczenia, teraz bede sobie płakac przez 3 dni :(
Juz wole nic nie zamawiac, bo mam słabe nerwy :D
:((((( przepraszam, zmienie je jak się nie podoba, np.samą końcówkę
OdpowiedzUsuńBoże ale mi jest przykro
Nie no spoko,takie tragiczne tez musza byc i wgl i tak sie zatrzymalam przy tym poczatku "robienia " tego dziecka, bo nie raczyłas nap. szczegolow i musialam uzyc wyobrazni, haha
OdpowiedzUsuńAle nie mam zasrzeżen zeby nie było, ze jakas kurde czepialska jestem :D
Spoko, specjalnie nie napisałam szczegółów w "robieniu" dziecka, bo nie wiedziałam czy tak może być, w takich sprawach jak się pisze to lepiej żeby druga osoba tego chciała, a ja nie miałam bladego pojęcia. Ale się śmiałam z tego jak napisałam że napisałam o tym że biegną i gadają o dziecku a następnie 2 tygodnie później.XD
Usuńskoro mowa o zamówieniach... to jeśli można Lunah z EXO i Minhyun z Nu'EST... A odpowiadanie świetne... troche za bardzo się wczułam XD
OdpowiedzUsuńCieszę się, że się spodobało, a zamówienia zostaną zrealizowane. Jeżeli masz jakieś wymagania lub chęci co może lub ma się w nim znajdywać to wal śmiało
Usuń