-Hej skarbie, nie strasz mnie tak na przyszłość - powiedziałaś wyjmując słuchawki z uszu i wyłączając muzyke.
-Dobrze, dobrze zapamiętam, ale ty następnym razem mi odpowiadaj jak cię zawołam-usmiechnał się i usiadł na kanapie obok ciebie. Przytaknęłaś głową i pocałowałaś go w usta.
-Jak było w pracy?- zapytałaś ciągle na niego patrząc. Widziałaś, że był zmęczony może nawet bardziej niż ostatnio.
- Umm...dobrze, znów nas wymęczyli z zespołem ale cóż...przynajmniej dowiedziałem się o czymś co strasznie powinno ci się spodobać- na jego twarzy pojawil sie usmiech przepowiadający dobrą nowine, byłaś strasznie ciekawa o co chodziło. Ostatnio gdy tak powiedział to spędziłaś z nim piękny i cudowny pobyt w hotelu czterogwiazdkowym, tam relaksowaliście się przez cały tydzień. Nie żałowałaś tego wyjazdu, w prawdzie podczas niego nic się nie wydarzyło ale nie byliście ani ty ani on z tego powodu zawiedzeni bądź smutni. Zamyśliłaś się trochę bo Zelo mówił a ty przez te wspomnienia w ogóle go nie słuchałaś dopiero do ciebie dotarła rzeczywistość po tym jak jego ręka zaczęła migąc przed twoimi oczami.
- Tak?-poruszyłaś wstrząsająco głową i spojrzałaś na niego, widziałaś że wiedział ,że go nie słuchasz.
- Nie słuchałaś mnie ___-powiedział i zrobił smutną minkę która bardziej cię rozbawiła niż zasmuciła.
-Przepraszam..zamyśliłam się ale prooosze powtórz, teraz na pewno będę cię słuchać-zrobiłaś błagalne oczka, które zazwyczja działały, że wychodziło na twoją.
-Już zapomniałem-wstał i poszedł do kuchni. Nalewał sobie wody. "Na pewno nie zapomniał..Uhh"-myślałaś. Poszłaś do niego stawając na przeciwko niego.
- No prosze kochanie~~-patrzałaś wciąż na niego z dużymi oczkami-Poowiedz mi-błagałaś. Zelo spojrzał na ciebie zdziwiony i się zaśmiał.
- No ale po co? To nic ważnego __. Tylko mała wycieczka- wziął szklankę do ręki i wrócił z nią do pokoju.
- Wycieczka?! Jaka? - pobiegłaś do niego szybko siadając przy nim. Strasznie spodobało ci się to co powiedział, dawno już nie byliście na wycieczce, ponieważ miał ostatnio strasznie dużo pracy, ty również byłaś ostatnio dość zapracowana, jeszcze ostatnia przeprowadzka. Zmieszkałaś od tego czasu razem z Choim Junhongiem co było dla was naprawdę szcześliwym rozwiązaniem.
- A taką jedną mi zasponsorowali chłopacy żebym mógł się z tobą wybrać ale to nie ważne- założył nogę na nogę popijając wodę. Wiedziałaś, że się z tobą droczy ale nie zważałaś na to bo oferta naprawdę zdawała się być zadawalająca. Usiadłaś mu na kolanach skierowana do niego przodem. Zelo zaskoczony tym, że tak nagle znalazłaś się na jego kolanach zakrztusił się wodą.
- Proosze powiedz mi, tak błagam cię strasznie-zrobiłaś dla niego aegyo. Miałaś nadzieje, że w końcu ci powie, męczyło cię już to próbowanie wyjęcia od niego informacji.
- Uhh..no dobrze -westchnał - Po pierwsze, jesteś strasznie męcząca i uparta wiesz?-zaśmiał sie to mówiąc.-
Ale i tak cie kocham - cmoknął cie w usta.- Ale przejdźmy do rzeczy, wieć polecimy sobie gdzieś samolotem ale nie mogę powiedzieć gdzie i jaka będzie główna niespodzianka niestety.
- To wszytsko? - myślałaś, że jego wypowiedź będzie dłuższa.
- Tak, a czegoś się spodziewała? - spojrzał na ciebie lekko się uśmiechając.
- W sumie nie wiem, ale to mi dość wystarczyło-uśmiechnęlaś się szczęśliwa. - A..a..kiedy ona będzie?-spytałaś .
- Hmmm podsumowując wszytsko to jutro, więc dzisiaj musisz się wyspać aby jutro mieć wystarczająco sił. Więc już do spania się przygotować- klęplnął cię lekko w tyłek uśmiechając sie.
- Ide ide- wstałaś z jego kolan i pocałowałaś go w czółko - Ale ty też idziesz prawda?
- Tak. Tylko coś przekąsze- uśmiechnął sie i poszedł do kuchni gdzie zjadł sobie tosty a ty w tym czasie przygotowywałaś się do spania. Zelo zanim poszedł do ciebie na góre wykonał jeden telefon sprawdzając wszystko co do jutrzejszej wycieczki. Tak samo nie mogł się doczekać jak ty. Ta wycieczka była chyba najlepszym pomysłem jaki on kiedykolwiek miał i bardzo z tego powodu był szczęśliwy. Włożył naczynie do zmywarki i poszedł na góre gdzie się umył i wskoczył do łożka z toba.
- To dobranoc kochanie- powiedziałaś przytulając sie do niego.
- Dobranoc, dobranoc, śpij słodko- po tych słowach pocałował cię w głowke i zamknął oczy. I ty zrobiłaś to samo zasypiajać dość szybko wraz z nim. Oboje śniliście o pięnych rzeczach. Tak mijała wam spokojnie noc. Piękna pełnia wypełniała waszą sypialnie. Gdy rano się obudziłaś twojego chłopaka już nie było w łożku. Wydełąś dolną wargę i zeszłąś na dół gdzie sie znajdował.
- Szybko wstałeś kochanie- stanęłaś w drzwiach od kuchni patrząc na niego.
- Tak.- uśmiechnął się lekko - Idź się ubierz, zaraz będzie trzeba wychodzić-pocałował cię w głowkę przytulając.
- Dobrze-również się uśmiechnęłaś i zrobiłaś jak kazał. Po niecałej godzinie byliście gotowi do wyjścia z domu i rozpoczęcia wycieczki .Pojechaliście na lotnisko gdzie wsiedliście do prywatnego samolotu. - To będzie długa podróż?- spytałaś gdy zasiadłaś na miejscu z Zelo w samolocie.
- Nie, nawet krótsza niż można pomyśleć- uśmiechnął się łapiąc cię za ręke.- Ale wiem, że spodoba ci się ta wycieczka, przynajmniej mam taką nadzieje- pogładził kciukiem twoją dłon.Pokiwałaś tylko głową na jego słowa. Po jakieś godzinie lotu Zelo wstał z tobą i zaprowadził cię na "koniec" samolotu.
- Czemu tu stoimy?-spytałaś zdezoriętowana nie wiedząc do czego to wszytsko zmierza.
- Skonczymy sobie-powiedział z usmiechem i założył spadochron na plecy pomagając również tobie go założyć.
-S-s-sko-skoczyc?- nie mogłaś uwierzyć. Nie myślałaś, że twój chłopak ma w sobie tyle adrenaliny.
-Tak skarbie, musisz mi tylko po prostu zaufac-złapał cię za ręke kiedy "drzwi" samolotu sie otworzyły a wy byliście juz gotowi do skoku. Westchnęłaś cicho i odetchnęłaś głęboko. Ufałaś mu najbardziej na świecie, niestety myśl o tym że miałabyś skoczyć z samolotu martwiła cię. Podchodziliście coraz bliżej do miejsca wyskoku. Zelo nic się nie odzywał chyba zrozumiał brak twojego opierania do zgody na skok. Gdy stanęliście na miejscu odliczył on po cichu do trzech i skoczył a ty wraz z nim. Czułaś się niesamowicie. Trzymałaś go za rękę, bałaś się puścić ale samo to wszytsko, widok i w ogóle sprawiało mega wrażenie. Po pewnym czasie wylądowaliście na ziemi. Na szczęście lądowanie nie okazało sie trudne ani bolesne. Wyszliście oboje spod spadochronów. Znajdowaliście się na jakieś polanie na której stał tylko jeden mały drewniany domek.
- Ale tu ładnie- rozglądałaś się idąc w stronę Zelo.
- Tak, wiem. Właśnie dlatego tutaj wylądowaliśmy. - złapał cię za rączke patrząc na ciebie. - Teraz chodźmy tam, do tamtego domku -wskazał głową.
- Dobrze- odpowiedziałaś i poszliście do drewnianego domku. Weszliście do niego, okazał się bardzo przyjemny i bardzo ładnie umeblowany. Zaprowadził cie za reke do sypialni. Byłaś zdziwona jego "działaniami"
- ___...jest coś ważnego- spojrzał na ciebie a ty na niego. On wyciągnął róże na której leżało coś błyszczącego. Nie wierzyłąś. On właśnie zamierza się oświadczyć? Zelo podal tobie róże.- Kochanie...chciałbym abyś przyjęła tą różę wraz z pierścionkiem który sie na niej znajduje abyś stała się moją żoną- patrzał na ciebie w skupieniu podczas gdy ty stałaś sie właśnie w tym momencie strasznie szczęśliwa.
- Tak, przyjmę te podarunki od ciebie, a przede wszystkim stanę się twoją żoną. - powiedziałaś ze łzami w oczach. W jednej chwili róża wraz z pierścionkiem znalazły się na podłodze a twoje usta złączyły się z Zelo ustami w namiętnym pocałunku. Oboje poczuliście prawdziwą namiętność i pożądanie. Zelo obejmujac i całując się z lekkościa położył cię na łóżku. Z zachłannościa i chęcią odkrycia waszych ciał zaczęliście ściagać z siebie ubrania. Wszytsko działo się dość szybko. Juz po kilku minutach byliście oboje nadzy a miłość zaczęła wypełniać sypialnie drewnianego domku. Przechodziliście do coraz do głebszych i najskrytszych czynności ktore mogą zachodzić między dwojkiem kochających się ludzi. Tak stało się to co jeszcze nigdy się nie zdażyło ale otworzyło nową drogę życia. Dwoje ludzi o zmroku, zdyszanych, spełnionych leżacych w siebie wtulonych i jedno słowo "Kocham Cię" wypowiedziane o 23.59 na piękne zakończenie cudownego i pełnego wrażen i doznać dnia.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Bardzo przepraszam za tak długie czekanie..po prostu w życiu człowieka dzieją się różne rzeczy i na wszystko nie znajdze się czas. Nastepne zamówienia przyjmiemy z chęcią ^^
Słodziutkie;. :) Tylko ubolewam nad tym, że nie rozpisałaś bardziej tych wszystkich sytuacji. /Rin
OdpowiedzUsuńTych końcowych czy jakich konkretniej?
UsuńPodoba mi się! <3 Mogłabym poprosić o scenariusz z Himchanem?~^^
OdpowiedzUsuńJasne ~~ Jejku przepraszam bardzo że tyle czekałaś na odpowiedź ;---;
Usuń