wtorek, 9 kwietnia 2013

Próba samobójstwa, nie odpowiedni moment. ( Gongchan - B1a4)

Wszystko w twoim życiu się psuło. Zastanawiałaś się czemu, lecz nie mogłaś odpowiedzieć sobie na to pytanie. Twój chłopak Gongchan wyjechał. Miał wrócić miesiąc temu, lecz nadal nie przyjechał. Martwiłaś się o Niego. Dzwoniłaś, nie odbierał.  Dzwoniłaś też do tych, którzy miele z nim tam być, jednak albo nie odpisywali, lub mówili, że nie mogą udzielić tej informacji. Dla ciebie nic już nie miało sensu..... Wyszłaś z domu i szłaś sobie spacerkiem przed siebie. Chodziłaś tak już strasznie długo.
Przeszłaś każdą ulicę swojego miasta. Postanowiłaś, więc z niego wyjść. Szłaś wąską, piaskową ścieżką przez pola. Była piękna pogoda , lecz było można zauważyć, że zbliżają się czarne, deszczowe chmury. Wspinałaś się teraz na pagórek. Byłaś coraz bardziej zmęczona. Gdy byłaś już na "szczycie" ujrzałaś dość duży most. Ruszyłaś w jego stronę, Gdy już znajdowałaś się na asfaltowej drodze zbliżałaś się do niego. Już miałaś na niego wejść, gdy zobaczyłaś pachołki obklejone taśmą w tym zakazując wejścia na niego, ponieważ miał być burzony. Nie myślałaś za długo. Zręcznie je ominęłaś i stałaś dzięki temu już na moście. Podeszłaś do barierki i oparłaś się o nią rękami patrząc w dal. I zastanawiając się co ma się właśnie za chwile stać. Słyszałaś już jak budowlańcy z jakiś kilkunastu metrów krzyczą raz, dwa.... i już mieli mówić trzy, gdy ktoś powiedział "stop". Spojrzałaś ze zdziwieniem w bok, już miałaś umierać, spadać razem z tym mostem, a tu ktoś Ci przerywa. Gdy się obejrzałaś zobaczyłaś, że jakiś chłopak przeskakuje przez pachołki i biegnie w twoją stronę. Rozpoznałaś w nim Gongchana. Stanęłaś jak wryta. On natomiast gdy tylko do Ciebie dotarł przytulił się na co Ty się rozpłakałaś. Wtedy zaczął padać deszcz. Staliście tak chwile, póki nie wziął Cię za rękę i z prowadził z tego mostu. 

- Czemu to zrobiłaś? Chciałaś się zabić?- powiedział patrząc Ci głęboko w oczy.

- Mianhae, wydawało mi się, że przede mną się kryjesz, że nie chcesz już ze mną być.

- Przepraszam, mogłem Cię uprzedzić, że później wrócę, ponieważ.......chciałem Ci zrobić niespodziankę, ale jest taka a nie inna sytuacja, więc powiem teraz. Podczas kiedy mnie nie było, kupiłem dla nas dom i go urządziłem.

- Na prawdę?- zapytałaś w szoku.

- Tak.

- A ja chciałam się zabić, a tu mój ukochany takie rzeczy przygotowuje-powiedziałaś z uśmiechem. Po czym On chwycił twoją twarz w dłonie i pocałował. Co Ty mu odwzajemniłaś. I tak wzajemnie wymienianie zarazków skończyło się po kilku minutach

..................................................................................................................................
Oczywiście życzenia na scenariusze są mile widziane^^^.

2 komentarze: